Frank Shorter – legenda amerykańskiego maratonu
Frank Shorter jest obok Steva Prefonteina jedną z najjaśniejszych gwiazd biegania w USA. Sukcesy sportowe stanowią tylko część jego legendy. Jego działalność przyczyniła się istotnie do rozwoju biegania w Ameryce, a co za tym idzie również na świecie. Lekkoatleci w Polsce, którzy uprawiali sport w latach 90-tych zapewne pamiętają stroje startowe sygnowane nazwą „Frank Shorter” z charakterystycznym logo przedstawiającym biegaczy. Ale oczywiście to nie linia odzieżowa rozsławiła jego imię na całym świecie, a osiągnięcia sportowe.

Frank Shorter na Stadionie Olimpijskim w Monachium
Frank Shorter urodził się 31 października 1947 roku w Monachium w Niemczech. Jego ojciec był lekarzem armii amerykańskiej stacjonującym w Niemczech. Choć Frank przyszedł na świat w Europie, wychował się w Stanach Zjednoczonych, między innymi w Middletown w stanie Nowy Jork. Swoją karierę sportową rozwijał na Uniwersytecie Yale. Po jej ukończeniu kontynuował naukę na University of Florida. Uniwersytecki kalendarz imprez w Stanach Zjednoczonych był niezwykle intensywny. Shorter startował często, krzepnąc wśród amerykańskich studentów głównie na trasach biegów przełajowych.
W wieku 22 lat szczycił się rekordami życiowymi na bieżni na poziomie 13:43.4 i 29:16.4 odpowiednio n a 5000 i 10000m. Te wyniki choć dobre, nie dawały perspektyw na zdobywanie medali w ewentualnej rywalizacji na poziomie międzynarodowym. Jednak Shorter solidnie trenował i już w kolejnym sezonie znacznie poprawił „dychę” – 28:22.8. Ale na dystansie połowę krótszym zanotował jedynie sekundowy progres.
Shorter wiedział, że jego skromne predyspozycje szybkościowe mocno ograniczają go w rywalizacji ze światową czołówką. Mimo niezłych rekordów życiowych zdawał sobie sprawę, że w rzeczywistości „turniejowej” biega się inaczej – wynik schodzi na dalszy plany. Liczy się taktyka. Bieg na miejsca często wiąże się z koniecznością rozwijania nadzwyczajnych prędkości na końcówce, a tą bronią Frank zwyczajnie nie dysponował.
W 1971 roku „piątkę” poprawił na 13:35.0. W tamtym czasie uwagę amerykańskich mediów przykuwał inny, znacznie młodszy i bardziej perspektywiczny zawodnik – zaledwie 19-letni Steve Prefontaine, który był już o 5 sekund szybszy. No i 4 lata młodszy…

Frank zaczął szukać innego rozwiązania. Pretendował do znalezienia się w ekipie reprezentacji USA na Igrzyska Olimpijskie w Monachium 1972. Jego rekordy na 5000 i 10000m oraz duże doświadczenie były mocnymi argumentami w drodze po olimpijski paszport. Jednak Shorter nie chciał być tylko statystą. Pod koniec czerwca 1971 roku postanowił zadebiutować w maratonie. Drugie miejsce podczas mistrzostw USA i wynik 2:17:44 można było określić jednym słowem – przyzwoicie. Przy ówczesnym rekordzie świata Dereka Claytona – 2:08:33 bladły wówczas występy najbardziej uznanych gwiazd światowego maratonu. Tak czy inaczej, aby myśleć o szansach na olimpijskie podium, musiał Shorter poprawić się co najmniej o 5 minut. Uczynił to już niespełna pół roku później wygrywając prestiżowy maraton w Fukuoce! Czas 2:12:51 postawił go w zupełnie innym świetle w perspektywie olimpijskiej batalii, która miała nastąpić w Monachium kilka miesięcy później.
Kwalifikację na igrzyska miał na dwóch dystansach – w biegu na 10000m i w maratonie. Mimo, że jego trening bazował już na dużej objętości, Shorter zaczął biegać znacznie szybciej. Na początku sierpnia podczas mitingu w Oslo zajął 6 miejsce doprowadzając rekord życiowy w biegu na 3000m do wyniku 7:51.4. W tabelach podsumowania sezonu znalazł się oczko niżej niż młody, obiecujący zawodnik z Polski… Bronisław Malinowski (7:51.2).
Eksplozja formy Franka Shortera nastąpiła we właściwym momencie, czyli podczas monachijskich igrzysk. W eliminacjach biegu na 10000m po raz pierwszy uporał się z barierą 28 minut uzyskując 27:58.23 (eliminacje 10000m były rozgrywane do IO w Sydney 2000 włącznie). W finale zajął wysokie, piąte miejsce.
Wygrał fenomenalny Fin Lasse Viren ustanawiając rekord świata – 27:38.4, przed Emiele Puttemansem z Belgii (27:39.6) i tym, który miał stać się bohaterem za 8 lat – Mirutsem Yifterem z Etiopii (27:41.0). Przed Shorterem był jeszcze Maraiano Haro (27:48.2) – Hiszpan, o którym dziś niewielu pamięta, a był jednym z najwyśmienitszych biegaczy przełajowych przełomu lat 60 i 70. Wynik Franka Shortera – 27:51.4 był najlepszym dowodem na to, że 25 letni Amerykanin zrobił wszystko co było możliwe. Szósty zawodnik – Dave Bedford, który zaledwie rok później odebrał Virenowi rekord świata, przybiegł 14 sekund za Shorterem.
Frank miał zaledwie tydzień na regenerację. Z olimpijskiego finału 10000m tylko on i reprezentant Czechosłowacji Josef Jansky mieli stanąć na linii startu maratonu. „Dychę” biegał też jeden z faworytów Belg Karel Lismont, ale zakończył swój udział na eliminacjach więc miał o jeden wyczerpujący bieg mniej niż Shorter i dłuższy czas na odpoczynek. Ostatecznie w niedzielę, 10 września 1972 roku wspomniany Jansky nie pojawił się na starcie więc z finalistów biegu na 10000m został tylko Shorter. 74 zawodników ruszyło na trasę w tym obrońca tytułu – 40-letni wówczas Mamo Wolde.
Jak na igrzyska olimpijskie przystało – biegali sami najlepsi łącznie z dwoma dotychczasowymi pogromcami magicznej wówczas bariery 2:10:00. Derek Clayton i Ron Hill. Jednak to Shorter będący młodym wilczkiem jak na maratończyka okazał się w ten dzień najlepszy! Wbiegając na stadion olimpijski nie wiedział, że chwilę wcześniej zgromadzona publiczność już oklaskiwała… zwycięzcę. Jak to możliwe? Shorter znał przecież swoją pozycję, telewidzowie na całym świecie widzieli kiedy objął prowadzenie i stopniowo zyskiwał przewagę. A jednak na stadion wbiegł drugi! Tym pozornym liderem okazał się młody student z RFN, który postanowił zrobić żart i zaistnieć przez chwilę na globalną skalę. Dopiął swego – był przez kilkadziesiąt sekund na ekranach telewizorów na całym świecie. Po tym wybryku został zdjęty z bieżni przez służby porządkowe, a kilkadziesiąt tysięcy kibiców zgromadzonych na „Olympiastadion” zaczęło gwizdać dając wyraz swojej dezaprobaty dla żartownisia. Frank był totalnie zdezorientowany – sądził początkowo, że gwizdy z niewiadomych przyczyn są wycelowane w niego! Na szczęście chwilę później publiczność oklaskiwała już Franka Shortera – mistrza olimpijskiego w maratonie! 25-latek minął linię mety w 2:12:19. Srebro wywalczył Karel Lismont (2:14:31), a brąz mistrz olimpijski sprzed 4 lat Mamo Wolde (2:15:08). Hill był szósty, a Clayton dopiero trzynasty.
Trzy miesiące później Frank po raz drugi zwyciężył w Fukuoka Maratonie ustanawiając rewelacyjny rekord życiowy – 2:10:30. W Fukuoce zwyciężał jeszcze dwukrotnie z rzędu stając się legendą tego niezwykle prestiżowego, japońskiego maratonu. Triumfy z lat 1973 i 1974 odniósł dzięki wynikom – 2:11:45 i 2:11:32. W okresie olimpiady dzielącej Monachium od Montrealu utrzymywał stabilną formę maratońską. Nie szarżował, nie startował często, a przy tym z powodzeniem radził sobie na krótszych, stadionowych dystansach. W roku przedolimpijskim poprawił rekordy życiowe zarówno na 5000 i 10000 metrów. Wyniki 13:29.6 i zwłaszcza 27:45.92 miały wówczas wysoką wartość. W połowie lat 70 często spotykał się z Bronkiem Malinowskim rywalizując głównie na „kompromisowym” dla nich dystansie 5000m. Idealne pole do ścigania dla maratończyka i przeszkodowca. W 1975 roku walczyli między innymi podczas prestiżowego mitingu Weltklasse w Zurichu. Shorter wygrał „piątkę” w 13:33.00, a Malinowski był 4-ty uzyskując 13:34.10. Tymi, którzy ich rozdzielili byli – drug na mecie, wybitny średniodystansowiec z Polski Henryk Szordykowski (13:33.58) i późniejszy mistrz olimpijski (LA ’84) oraz rekordzista świata w maratonie Portugalczyk Carlos Lopes (13:33.78).
W roku 1975 amerykańska lekkotletyka poniosła ogromną stratę – pod koniec maja w wypadku samochodowym zginął 24-letni Steve Prefontaine. Niezwykle popularny, znacznie bardziej ekspresyjny niż Frank, młodziak „Pre” zdążył ugruntować swoją pozycję w szeregu najlepszych biegaczy USA. Z Shorterem łączyła ich przyjaźń typowo sportowa – na bieżni rywale na zabój, poza stadionem kumple, którzy oprócz sympatii nie szczędzili sobie żartów i uszczypliwości. To właśnie Prefontaine odbierał między innymi rekord USA Shorterowi w biegu na 10000m poprawiając go w 1974 roku na 27:43.6. Tak czy inaczej był to wspaniały czas dla amerykańskich biegów długich. Kibice mogli liczyć w Montrealu zarówno na Shortera jak i Prefontaina w walce o olimpijskie medale. Dzień przed wypadkiem Prefontaine wygrał 5000m w Eugene w 13:23.8 Był mocny, stabilny i powtarzalny. 30 maja 1975 roku odwiózł Franka Shortera do domu ich wspólnego przyjaciela, również biegacza Kennego Moora i pojechał dalej. I właśnie tego samego wieczora kontynuując podróż samochód Prefoteina uległ wypadkowi. Frank Shorter był zatem ostatnim człowiekiem, który ze Stevem Prefontaine odbył rozmowę…
Pod nieobecność Prefonteina na igrzyskach w Montrealu cała uwaga i przede wszystkim nadzieja amerykańskiej publiczności skupiła się na Franku Shorterze. Reprezentanci USA w finałach biegów na 5000 i 10000m zajęli miejsca pod koniec stawki. Shorter wiedział, że rola obrońcy tytułu i wielkiej nadziei USA wkłada na jego braki ogromny ciężar odpowiedzialności. Ale wiedział również, że jest doskonale przygotowany i to inni powinni bać się jego, a nie odwrotnie. Przed Igrzyskami pod koniec maja wygrał pewnie maratońskie kwalifikacji do reprezentacji USA. Miesiąc później to samo uczynił w biegu na 10000m (27:55.45) jednak w Montrealu postawił tym razem tylko i wyłącznie na maraton.
Mimo, że to Frank był najjaśniejszą, maratońską gwiazdą, największe emocje wzbudzał start Lasse Virena, który w Montrealu sięgnął już po dwa złota. Na 5000 i 10000m. Na starcie 42,195km stanął zaledwie po 24 godzinach od zwyciąstwa na 5000m(13:24.76). Rzeczywistość okazała się dla niego jednak mniej łaskawa niż dla Emila Zatopka w 1952 roku gdzie wygrał 5000, 10000m i maraton. Po 30km w Montrealu, liczyło się już tylko dwóch zawodników – Shorter i Cierpiński. Mało znany zawodnik NRD wbiegł na stadion jako pierwszy, pokonując jedno okrążeni na bieżni więcej, Jak później stwierdził zrobił to „dla pewności”, gdyż tabliczka informowała o dodatkowych 400m. Osiągnął w trudnych warunkach (ulewny deszcz), doskonały wynik 2:09:55 (gorszy od rekordu świata Dereka Claytona z ’69 roku o 1’23”). Jako 5-ty linie mety minął legendarny Lasse Viren osiągając na takim zmęczeniu również wyśmienity czas 2:13:10.

Waldemar Ciepiński (51) i Frank Shorter (39) na mecie igrzysk w Montrealu
„Kim jest Cierpiński?” – to pytanie zadawali sobie wszyscy kibice królowej sporu.
W czasie swego Montrealskiego triumfu miał 26 lat i kilkuletni staż zawodniczy bez międzynarodowych sukcesów . Specjalizował się wcześniej w biegu na 3000m z przeszkodami gdzie w 1972 roku zdobył mistrzostwo NRD. Rekord życiowy 8:32 nie pozwalał jednak na snucie jakichkolwiek większych planów niż dominacja w swoim kraju. Inne życiówki kwalifikowały go raczej jako zawodnika stanowiącego europejskie tło. 28:28 na 10000m i 2:17:30 w maratonie w roku przedolimpijskim – takimi osiągnięciami mógł straszyć rywali Cierpiński. Natomiast w samym 1976 roku Waldemar znacznie poprawił maraton – 2:12:21 było wynikiem dającym podstawy do marzeń o czołowych lokatach, być może nawet o medalu…
Tak wyglądał rozkład poszczególnych „piątek” u złotego i srebrnego medalisty:
Cierpiński | Shorter
15:19 | 15:19
15:31 | 15:30
15:10 | 15:11
15:12 | 15:24
15:32 | 15:11
15:16 | 15:33
15:48 | 15:29
15:48 | 16:07
2:09:55 | 2:10:45
Oto co Waldemar Cierpiński powiedział po zdobyciu montrealskiego złota:
„Nie spodziewałem się tego zwycięstwa, za swój życiowy sukces uważałem zakwalifikowanie się do reprezentacji NRD. Po prostu chciałem dać z siebie wszystko, ukończyć bieg na możliwie najlepszym miejscu. W miarę upływu czasu czułem się coraz lepiej. Odpowiadał mi profil trasy, lubię też typ pogody, który panował w dniu biegu. Kilometry mijały, a ja stale, bez większego wysiłku utrzymywałem się w czołówce. Zaryzykowałem wreszcie samotny atak, to przecież była moja życiowa szansa. Udało się, wygrałem. Powtórnie uwierzyłem w swoje możliwości. Przecież nie ma co ukrywać, nie byłem zawodnikiem wielkiej klasy. Raz jeszcze się okazało, że praca nie idzie na marne”
Być może dla Shortera i amerykańskich kibiców srebro było zawodem. Sportowy „american dream” każe mierzyć amerykańskim sportowcom tylko w złote medale. Ale przecież wicemistrzostwo olimpijskie to gigantyczny sukces…
Po montrealskich igrzyskach Frank Shorter biegał jeszcze przez wiele lat. W 1977 roku Frank ostatecznie ustalił rekord życiowy na 5000m na 13:26.62. Wyczynowo startował do roku 1979, ale wyniki, które uzyskiwał jeszcze w latach osiemdziesiątych pozostają w sferze marzeń wielu ambitnych amatorów… W 1981 roku zajął 3 miejsce Chcicago z czasem 2:17:27. Cztery lata później Maraton Nowojorski kończył w 2:25:28.
W roku 2000 Frank Shorter był jednym z założycieli Amerykańskiej Agencji Antydopingowej (USADA). Do 2003 roku pełnił rolę pierwszego w historii przewodniczącego tejże agencji.

