31. Vodafone Praga Maraton – setki historii na tle majowego słońca

Kibice sportowi na całym świecie śledzą maratony ze względu na niesamowite osiągnięcia sportowe i rekordy, które pokazują kolejne przesunięcia granic ludzkiego organizmu. Jednak to, co czyni Vodafone Praga Maraton naprawdę wyjątkowym, to nie tylko cyfry na zegarze przy mecie, lecz przede wszystkim ludzkie historie pełne determinacji, drugich szans i podróży wykraczających daleko poza trasę prowadzącą z Rynku Staromiejskiego przez Pragę i z powrotem.
Tegoroczna edycja przyniosła dramatyczne widowisko w walce o czołowe lokaty. W rywalizacji mężczyzn wszystko wskazywało na to, że zostanie poprawiony rekord trasy z 2023 roku, a być może po raz pierwszy uda się zejść poniżej 2:05. Przez wiele kilometrów wyglądało na to, że kibice będą świadkami kolejnego kroku do przodu w kontekście najlepszych wyników, które padły w Stolicy Czech. Na 30. kilometrze Berehanu Wendemu Tsegu i Justus Kipkorir Limo mieli ponad minutę przewagi nad rekordowym tempem Alexandra Mutiso z 2023 roku, który ostatecznie zaowocował wynikiem 2:05:09. Jednak pojawił się niespodziewany rywal — majowe słońce. Temperatura miejscami zbliżała się do 30 stopni, a wyczerpanie zaczęło zbierać swoje żniwo. Kenijczyk Justus Kipkorir Limo osłabł na tyle mocno, że w ciągu ostatnich pięciu kilometrów całkowicie wypadł poza strefę podium. Etiopczyk Berehanu Wendemu Tsegu utrzymał prowadzenie, ale rekord trasy nie został poprawiony.

Zwycięzca Vodafone Prague Marathon 2026, Wendemu Tsegu Berehanu
Prawdopodobnie najbardziej poruszający moment tegorocznego maratonu nie wydarzył się czele niemal 12-tysięcznej stawki, lecz daleko w jej środku. Rok temu irlandzki biegacz Paul McCann walczył o życie już na pierwszym kilometrze praskiego maratonu. Po nagłym zatrzymaniu krążenia i jedenastu wyładowaniach defibrylatora dosłownie – dostał drugą szansę dzięki błyskawicznej reakcji ratowników medycznych. Wrócił w tym roku do Pragi i ukończył bieg z czasem 5:48:21. W jego przypadku wynik nie był kwestią tempar, lecz demonstracją ogromnej siły woli i irlandzkiego hartu ducha.
Kolejną fascynującą historią, łączącą różne dyscypliny sportu, był włoski biegacz Matteo Bermond, dla którego sam maraton stanowił jedynie „wisienkę na torcie”. Nie przyleciał do Pragi samolotem ani nie przyjechał samochodem. Całą drogę z Włoch do czeskiej stolicy pokonał na rowerze, by ostatecznie ukończyć Vodafone Praga Maraton z czasem 4:24:27.

Zwyciężczyni Vodafone Prague Marathon 2026, Milicent Jelimo
Międzynarodowy Praga Maraton tradycyjnie przyciąga znane osobistości i w tym roku nie było inaczej. Ogromny szacunek wzbudził mistrz olimpijski w kajakarstwie Martin Fuksa. Sportowiec przyzwyczajony do zupełnie innego rodzaju wysiłku fizycznego udowodnił, że również na lądzie dysponuje znakomitą formą. Zaledwie pięć dni przed zawodami Pucharu Świata s swojej dyscyplinie pokonał trasę w świetnym czasie 2:56:19, z dużym zapasem realizując swój cel złamania trzech godzin.

Irlandzki biegacz Paul McCann
Kilka minut za nim, z wynikiem 2:59:56, finiszował prezenter i influencer Nikos Machalaos. W tym roku postawił na „powtórkę” w klasycznym stylu. O ile rok temu przyciągnął uwagę kibiców nietypowym wyzwaniem — przebiegnięciem całych 42 kilometrów z rękami w kieszeniach — tym razem podszedł do startu maksymalnie sportowo. Sam Nikos tak podsumował swój bieg:
„W porównaniu do zeszłego roku czułem się dużo lepiej. Tym razem chciałem mieć to szybko za sobą, więc udało mi się złamać 3 godziny. Już na półmetku wiedziałem, że to realne, ale jednocześnie przygotowywałem się na kryzys na 35. kilometrze, którego naprawdę nie wspominam najlepiej. Pilnowałem jednak nawodnienia, wyłączyłem myślenie i udało się!”

RunCzech King – František Večeřa
„Never ending story” to nie tylko film fantasy z latającym smoko – psem i bohaterskim Atreyu — to także historia siedmiu czeskich biegaczy, którzy od 1995 roku utrzymują niesamowitą passę. Za każdym razem stają na starcie Maratonu Praskiego i za każdym razem docierają do mety. W tym roku ukończyli go po raz trzydziesty. Przed biegiem członkowie grupy „RunCzech Kings” zgodnie przyznali, że doświadczenie nigdy nie zastąpi solidnego treningu. Mimo rywalizacji z zawodnikami młodszymi o jedno lub nawet dwa pokolenia, zarówno Radim Kotlaba, jak i Daniel Dvořák osiągnęli znakomite wyniki poniżej czterech godzin. Największy podziw w tej grupie należy się jednak bez wątpienia 78-letniemu Františkowi Večeřy. Po upadku podczas Półmaratonu Praga złamał żebro i nie mógł odpowiednio trenować, a mimo to stanął na starcie maratonu i ukończył go w czasie 6 godzin i 55 minut. Do zobaczenia za rok, panowie!

